Noc załamała gwiaździste ręce rozpryskiwane w pył srebrnych granic, coraz ich gęściej było i więcej, księżyc proo1ieniem niebo poranił. . . . . . . . . . . . . . . . . . Noc pokopana butami świtu zmarła splątana w sznury alei, po parku pereł rosa się sieje, a my wracaliśmy z błękitów, huragan ciszy huczał po parku; pieśni śpiewały miasta dalekie i odchodzących werbli grzmiał warkot, i łzy się toczą tęczą do piekieł... Noc nahajami światła bitą rozkrwawił blask promeni stu, kiedy wracaliśmy z błękitu, rycerze nie spełnionych snów...
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.