O świcie widuję ptaki niedorosłe jak opierzony owoc milczenia. Kim byłem, że z chmur, wyrosłem? Kim jestem czerniejąc jak ziemia? Otwieram się co rok i schodzę w śnieg, zamykam się co rok i wstaję - drzewo, żeby przenosić liść na nieba brzeg i spadać tonem w dół - ulewą. Otwieram się co rok; zamykam sen do ziemi; serce obrosłe sierścią owijam w mleczów puch - i milczę tak, jak milczy zielone jabłko przemian, milczę jednaki w burzach - w znieruchomieniu - ruch. 17.III.42 r. Stawisko
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.