p. Jarosławowi Iwaszkiewiczowi Niebo jak biała powierzchnia milczenia, pod niebem płaska obraca się ziemia. Sen u powiek omyty. Stoi prosty kształt podobny do fontanny rytej w ścianie skał. Zejdźcie, formy płomienne! Chłodna ziemia zgasi i ostudzi, jak metal rozgrzany, postaci, zatrzyma i przemieni w pomnik żółta glina aby była nazwana przez ziemię przyczyna. Biją źródła mosiężne, dźwięk przechodzi w światło. Rosną liście płomieni w obłoku, co drżąc rozstępuje się drzewom jak ramiona snom, i grzmią rumaki burzy, nim je wiatry zatną. A potem znów milczenie. Na bezludny gwar i niebo się po płatku rozwija z krwi barw i blade stoi w dole i na górze łuną, a przez nie ożywione białe kwiaty suną, które są oczyszczeniem formy i zamysłem, jak anioły bez skrzydeł albo dąb bezlistny, i tabuny widowisk niosą przez sklepienia, a każdy cień odciska nieobeschła ziemia. O świcie przebudzeni ludzie wznoszą głowy i wyglądając w pejzaż widzą ślad różowy i stygmaty piór białych opadłe przez noc, ręce wznoszą zdumieni i oddają snom te zjawy żywe. Zbudzeni, nie wierzą i jak posągi u wrót ognia leżąc śpiewają pieśni, wznoszą dym jak dłoń i błogosławią Panu; młode kwiaty tną, rzucają na ołtarze nie wiedząc, że ziemia porosła w obce kształty jak kolumny przemian, a stopy wyciśnięte, kędy przeszedł blask, stoją nieme czekając u gorących ciał. Stawisko, 26 III 42 r.
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.