Głowa przy głowie - taki to mur? Twarze jak orzech twardych czaszek. Pięści spęczniałe jak garby gór - - nasze. Moalo się ściska drzewiec w dłoni, palce zamknięte na klucz od śmierci, przez rozwalone na ościeź piersi stada czeIWonych w biegu koni. I kroków stuk jak łopat stuk, w czarne szeregi znużonych masek napiętnowane krzyżami dróg: nasze? nie nasze? nasze? nie nasze? W obłoki jakźe nam daleko, po ziemi jakźe jałowo. Dokąd płyniesz, wesoła rzeko z obciętą głową? Dłoń nie na sztandarze ściśnięta, na otchłani huczącej grozą. Malowana piosenko herosów, gdzie ty? Maszerują kompanie martwe po rozciętych węzłach losu: same hełmy i czarne bagnety. Nie trzep rękami, braciszku, nie wyzwolisz, nie wydrzesz z ognia krętych trąb! Nie wyciągaj tak dłoni przed siebie, to śmierć przyrosła do rąk, jakby trumna przyrosła na niebie. W dOOg poszarpanych linach motyW jak zasiek się rwie: nasze, nie nasze, nasze, nie nasze. To coś przypomina... Już wiem: pęknięte serca skrzypiec. lipiec 41 r., W-wa
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.