Grom się nagle stoczył. Dym zanim frunął, złamany trzasnął jak patyk. Drgnął nieboskłon jak przerażone oczy, zanim się rozpadł w szklane, niebieskie kwiaty. On był już martwy. Nagle wyjęty spod strachu, uśmiechnięty sztywno i głuchy. w głębi nieruchomych żrenic miał rozstawioną partię szachów obmacywaną przez zdziwione muchy. Kirszek, 9 sierpień 41 r.
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.