Cień Twój na drzwiach przykuty białym światłem lampy kołysze się cichutko w takt łez, co szeleszczą, i płynie łukiem długim w ciszy nieskończoność. Cienie, Twe ręce jasne od świetłności pieszcząc, mówią o tym, co przeszło i co czeka jeszcze... Nie szukaj słów w milczeniu moim duszośpiewnym, nie przebieraj palcami dni zmarłych korali rozsypanych w pamięci w kolorowe słońca... nie patrz... blask słów jak pióra barwiste się spalił, jak skrzydła błękitnawych ptaków wyobraźni. Słowa dawne Przepadły w nieskończoną przepaść, słowa nowe dymami się plączą po ziemi... nie patrz... źeby w noc ciemną kamieniami nie paść, słuchaj, słowa szeleszczą: nie patrz... nie mów... nie myśl... VII.38
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.