Pogrzeb, Mży śnieg. Na trumnę spadają, jak echo kroki ziemi. Spokojnie umiera wspomnienie wbite na krzyż cmentarzy i bije daleko jak dzwon obcego serca szary tłumu wieniec. A dookoła drzewa zastygłe czekają przed drzwiami nieba jak przed drzwiami raju, Kto ostom twarz układał w rozpaczliwe maski i kto wam twarze obce jak dymy rozwiewał? Jest przecież cicho. Dymi niebo płaskie. Kto tak powoli gasił gwiazdę mego gniewu? Wysoko dzwoni ziemia na kopule czynu i obojętność twarzy jest już tylko gliną. Nie mów. Jaskółki śniegu kołują i niżej opada wszystko - ot o kilka piędzi ktoś mi przeżegna wieczór mijając przed krzyżem. Ktoś wśród nocy na krzyżu zawiesi mi księżyc. Teraz jest zawsze. Czarny ścieg kopaczy. Ulatuje wysoko gołąb twego płaczu dn. 27.X.40 r. KB
© 1999/2010 JoKeR. All Rights Reserved.